VanLife – to życie w drodze. Czym jest podróż z wyboru lub konieczności?

VanLife życie w podróży

VanLife to wolność, piękne plaże i zdjęcia na Instagramie? Z pozoru piękne marzenie, które spełniają nieliczni. Jednak to wcale nie taka sielanka jaką widzimy w mediach społecznościowych. VanLife to również sposób na życie pełne przygód, ale też trudów dnia codziennego niezauważalnych w mieście. Na czym polega współczesny nomadyzm? Kto najlepiej odnajdzie się w takim modelu funkcjonowania? Jakie są wady i zalety VanLife? O tym opowiadają mi Polacy żyjący w vanach i kamperach w całej Europie.

Jak sugeruje nazwa zjawiska – VanLife to mieszkanie w vanie (nierzadko samodzielnie przerobionym). Na potrzeby tego tekstu myślę jednak, że warto to pojęcie rozszerzyć i włączyć w nie także osoby mieszkające w klasycznych kamperach. Choć te grupy nie zawsze chcą być wkładane do jednego worka, to podstawy ich codzienności oraz doświadczenia są dla mnie bardzo podobne.

Podstawowe pytanie brzmi: jak długo można żyć w drodze? Moi bohaterowie, współautorzy wybierają dwa warianty. Pierwszy to mieszany – czyli kilka miesięcy w samochodzie i kilka stacjonarnie. Drugi to bezterminowa przeprowadzka bez tradycyjnego mieszkania czyli miejsca, gdzie można po prostu wrócić.

Kto decyduje się na VanLife?

Przeglądając podróżniczą blogosferę czy media społecznościowe z zaskoczeniem muszę przyznać, że początkowo błędnie uznawałem VanLife za domenę freelancerów i młodych osób bez zobowiązań w „tradycyjnym” świecie. Research do artykułu przyniósł jednak zgoła inne wnioski ale i nowe relacje.

Kto zatem żyje w drodze?

  1. Wolni strzelcy – czyli dla mnie podstawowa grupa; myślę tu o osobach, które mogą pracować zdalnie, a wyjeżdżając w podróż, już mają pewne zlecenia i przychód. Przykład to zespół Nasz.Van: Kasia (marketingowiec) i Arek (fotograf).
  2. Osoby około 30-tki pragnące przygód – młode małżeństwa, single, pary; to zdecydowanie największa grupa, np.: NATO Bus, Nomandi Life, Nienamiejscu, Martka Karczewska, MichalClimbs.
  3. Rodziny z dziećmi – to nie mit! Reprezentacją jest choćby Marta i Karol z FamiliaVentura, czyli 40-latkowie z dwójką dzieci w wieku szkolnym. Ich dzieci przeszły na homeschooling jeszcze przed pandemią. Inny przykład to Rodzina w Drodze – z trójką dzieci ;-).
  4. Osoby starsze, które już odniosły w życiu sukces – bywają zabezpieczeni finansowo, mają samodzielne dorosłe dzieci lub wcześniej był ich to sposób na wakacje, a teraz – żyją w kamperze. Tu przykłady to choćby NoHome Life czy moi ulubieńcy –  Wężymord w drodze.

Mobilne życie nie dla każdego

Zatem to nie demografia decyduje, na ile jesteśmy zdolni do mobilnego życia. Mimo wszystko jednak VanLife nie jest dla każdego. Jeżeli do przetrwania potrzebujesz przestrzeni, nie masz skłonności minimalistycznych i chcesz codziennego gorącego prysznica, transmisji meczu na wielkim plazmowym telewizorze i cieplutkich, przyniesionych prosto z piekarni bułeczek – może Ci być trudno odnaleźć się w  wiekowym, małym vanie lub kamperze.

Nasz.Van Instagram

Mobilny styl życia doceni jednak każdy, komu nie po drodze ze skostniałymi, tworzonymi przez społeczeństwo zasadami. Każdy, kto chciałby w swoim życiu doświadczać więcej i cieszyć się świadomością, że wszystko, co ma zawdzięcza tylko własnej pracy i odwadze.

Daria i Miłosz z Wawrzyńcem

Nie uważamy, że każdy powinien VanLife spróbować ani nawet rozważyć. Ale każdemu polecamy, nieważne w jakiej formie, by zrobił w swoim życiu pauzę. Aby zadał sobie kilka bardzo ważnych pytań. Co jest mi w życiu naprawdę potrzebne? Co sprawia, że jestem szczęśliwy? Które marzenia są rzeczywiście moje, a które są tylko kolejną poprzeczką zawieszoną przez otoczenie? – mówią Daria i Miłosz z Wawrzyńcem, którzy żyją w wiekowym kamperze i nagrywają filmy na YouTube. Z ciekawostek to obecnie zatrzymali się na dłużej w Gruzji i współtworzą schronisko dla miejscowych zwierząt. 

Wawrzyncem YouTube

Co jest wartością życia w drodze?

Moi rozmówcy zgodnie wskazują, że kluczowy benefit to wolność w różnych wymiarach. Obcowanie z piękną przyrodą, nie cel a droga i spontaniczność poza logiką. Taka polemika z rzeczywistością zamiast odtwarzanie jej – mówi o swoim VanLife Marta Karczewska. Jej podróż wiekowym vanem kultowej marki Volkswagen to przygody, które pokazują jak nieoczywiste problemy spotykają osoby, które żyją w aucie.  

VanLife

 Czym może się ta wolność objawiać?

  • Bezgraniczna mobilność – możesz codzienne przemieszczać się na duże i małe odległości oraz zasmakować stylu życia właściwego dla wakacji każdego dnia. Szybciej i efektywniej uczysz się języków obcych, bo wsiąkasz w daną społeczność na dłużej.
  • Ekonomiczna niezależność – wolność od niepotrzebnych kosztów, konsumpcjonizmu, nieustannych zakupów rzeczy, które często nie są potrzebne. Nie masz kredytu hipotecznego i sztywnej umowy o pracę.
  • Wolność zatrudnienia – pracujesz kiedy i gdzie chcesz, a jednocześnie omija Cię wyścig szczurów oraz pogoń za pieniądzem czy społecznym prestiżem. Unikasz duchoty i wszechobecnego chaosu wielkich biurowców.
  • Wolność doświadczania – żyjesz każdego dnia, nie tylko od piątku do niedzieli. Jesteś blisko natury i masz szasnę o nią lepiej zadbać, redukując np. plastik w codziennym funkcjonowaniu. Do tej kategorii na pewno można także przypisać poznawanych w drodze ludzi oraz możliwość nawiązania nowych, nieoczekiwanych relacji z nimi.

Idea “być niż mieć” jest nam o wiele bardziej bliska, niż kiedykolwiek wcześniej. Rzadko kiedy porównujemy się do innych. Nie odczuwamy braku luksusów. Nie mamy potrzeb posiadania większej ilości dóbr. Dzieci nie odczuwają potrzeby posiadania nowych zabawek – wystarcza im natura i poznawanie świata – mówią o swojej wolności Marta i Karol z FamiliaVentura.

Realne problemy VanLife

Choć powyższy opis może zasugerować, że VanLife to nieustanne wakacje i pewna gotówka na koncie, sprawa jest oczywiście dużo bardziej złożona. Plusy życia moich rozmówców szybko zauważamy w ich mediach społecznościowych. Natomiast pewnie rzadko zastanawiamy się, czym te piękne widoki oraz beztroska atmosfera są okupione. Co osoby praktykujące VanLife uważają za trudne?

Olbrzymia odpowiedzialność

Życie w drodze to niepewność ekonomiczna. To potrzeba nieustannego zdobywania kolejnych źródeł dochodu. Kiedy jesteś wolnym strzelcem – to od Ciebie zależy, czy i kiedy zarobisz swoje pieniądze. Z tym wiąże się utrzymanie jak najlepszych relacji ze zleceniodawcami oraz wykonywanie swojej pracy w możliwie najlepszy i zarazem najbardziej wydajny sposób.

Jedną grupą są cyfrowi nomadzi, którzy mogą pozwolić sobie na pracę zdalną – copywriterzy, tłumacze, programiści, graficy. Ale to nie jedyne rozwiązanie. Część osób żyjących w vanach i kamperach szuka po prostu zatrudnienia na miejscu po przyjeździe do danego kraju czy regionu. Zwykle jest to praca fizyczna, np. przy zbiorze owoców.

martka-karczewska
 

W tym wszystkim jest jednak jeszcze jedna społeczność, którą opisuje Jessica Bruder w książce „Nomadland. W drodze za pracą”. To historie Amerykanów podróżujących nie dlatego, że chcą (jak moi rozmówcy), ale dlatego, że muszą. W wyniku krachu ekonomicznego stracili oni bowiem swoje majątki. Kamper i droga okazują się dla nich najrozsądniejszą opcją, aby po prostu przetrwać. Jak tylko skończę pisać swoje wnioski z tej książki, to umieszczę tutaj – link ;-). 

Samodyscyplina

To, czego być może nie widać na zdjęciach, to trud dyscypliny, który trzeba włożyć, by zmotywować się np. do pracy, kiedy za oknem jest przeważnie piękna pogoda. Co chwilę zmieniają się widoki, pojawiają się nowe atrakcje i czyha wiele innych pokus –opowiadają FamiliaVentura. W tradycyjnym świecie terminy, harmonogram czy nawet sposób organizacji pracy narzuca nam zewnętrzna siła. Z jednej strony możemy powiedzieć, że to ograniczenie. Z drugiej, właśnie na bazie tego ograniczenia można zbudować racjonalną i przewidywalną powtarzalność, która ułatwia codzienne funkcjonowanie.

Walka zamiast zabawy

Życie w kamperze dostarcza także wielu logistycznych problemów mogących nawet odebrać radość z podróży. Okazuje się, że tematy techniczne związane z obsługą kampera, zdobywaniem wody, szukaniem miejsc na postój i nocleg, czy zmagania z kapryśną pogodą zajmują sporo czasu i kosztują czasem nie mniej nerwów. Żyjąc w mieście, jesteśmy w pewien sposób obsługiwani przez jego infrastrukturę, a żyjąc w drodze, to my obsługujemy ją. Nie nalejemy wody – nie mamy się w czym umyć, brak słońca, to brak prądu – mówią obrazowo Zosia i Kuba z Foxes in Eden podróżujący własnoręcznie zbudowanym vankamperem na bazie kilkuletniego Citroena Jumpera.

W podobnym tonie wypowiedzieli się Kasia i Łukasz z PodróżoVanie: – Ogarnięcie vana zajmuje sporo czasu, a podróży nie można mieć pod kontrolą. Dokładnie tego samego argumentu użyła także para z projektu Wawrzyńcem. Warto też zaznaczyć, że kamper to po prostu samochód, który psuje się i wymaga większej uwagi niż pojazd osobowy bez zaplecza mieszkalnego. Ma awarie zabierające nie raz dostęp do wody czy energii elektrycznej. 

Jak zarabiać? Mieszkając w vanie lub kamperze

Jedyne czego nam trzeba, żeby rozpocząć swoją wędrówkę to dobre chęci, odwaga, samochód, pieniądze i pomysł na siebie w trasie. Tego typu zmiany (prawie) nigdy nie dzieją się z dnia na dzień. Przyszli podróżnicy na długie miesiące czy nawet lata przed podjęciem ostatecznych kroków, mających za cel rozpoczęcie nowego stylu życia, odpowiednio przygotowują sobie grunt pod taki sposób funkcjonowania.

VanLife

Praca w wielkiej korporacji nie stoi w żaden sposób w sprzeczności z życiem w vanie czy kamperze. Tutaj działać może każdy, kto tylko ma dobre chęci i odpowiednie umiejętności. Nie potrafisz pisać, programować ani obsługiwać programów graficznych? Żyjąc jeszcze w standardowy sposób masz świetną sposobność do tego, żeby znaleźć taką niszę freelancerską, w której poczujesz się najlepiej. Możesz się w niej wyszkolić i zdobyć pierwsze zlecenia. A może – jeśli jesteś w dobrych kontaktach ze swoim przełożonym – uda Ci się wynegocjować przejście na Twoim obecnym stanowisku na pracę zdalną?

Ostatecznie – niezliczone możliwości otwierają się przed tymi nomadami, którzy już wyruszą w drogę. Jesteś osobowością, która jest w stanie w autentyczny, interesujący sposób opowiadać o swoim życiu i przygodach, jakie spotykają Cię w trasie?

Potrafisz tworzyć materiały, które zainspirują innych do dokonywania w sobie pozytywnych zmian? Blogowanie czy prowadzenie kanału na YouTube na pozór nie jest prostą sprawą ale w ciągu kilkunastu miesięcy od założenia profilu, może to być Twoje dodatkowe źródło dochodu. W obecnych czasach osiągnięcie tego, naprawdę nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Twoi potencjalni odbiorcy liczą na autentyczny przekaz, a nie na reklamową współpracę.

Niewielka przestrzeń mieszkalna

Można powiedzieć, że VanLife to siła redukcji – często przedmiotów, bez których nie wyobrażamy sobie stacjonarnego życia. Jednych to demotywuje, innych uczy innego spojrzenia na świat. – Tu nie możesz mieć wszystkiego. Żyjąc w vanie łatwiej jest być. Przestajesz mieć dylematy pt. potrzebuję nowej rzeczy, muszę kupić to i to. Doceniasz to, gdzie jesteś, z kim jesteś. Uświadamiasz sobie, jak mało potrzebujesz do tego, żeby być szczęśliwym. Przez to doceniasz, że tak mało mieć znaczy posiadać wszystko – mówią Kasia i Arek z Nasz.Van.

Nauka zdalna w podróży

Na tym etapie warto zaznaczyć jeszcze jedną rzecz. Życie w drodze wcale nie oznacza, że całkowicie wypadamy z systemu i nic z tradycyjnego świata nas nie dotyczy. Banalny przykład to konieczność zrobienia zakupów na odludziu. Trochę bardziej skomplikowanym jest obowiązek nauki dla dzieci. – Czujemy, że moglibyśmy żyć w kamperze przez kolejnych wiele lat. Jednak z uwagi na edukację naszych dzieci i z szacunku do ich potrzeb, zaplanowaliśmy podróż na czas określony jednego roku – mówią FamiliaVentura.

– Na chwilę obecną, nie zakładamy wariantu przedłużenia edukacji domowej. Planując podróż, umówiliśmy się z naszymi dziećmi, że po roku wrócą do swoich klas. One lubią swoją szkołę – to szkoła wyjątkowa, oparta na takich modelach edukacji (w głównej mierze fińskim), które bliskie są naszym wartościom – dodaje Marta z FamiliaVentura.

VanLife na pół etatu

VanLife obfituje w niezliczone przygody i przeżycia, które nigdy nie stałyby się z naszym udziałem, gdybyśmy pozostali w mieszkaniu. Jedyne czego nam trzeba, żeby rozpocząć swoją wędrówkę to dobre chęci, odwaga, samochód, pieniądze i pomysł na siebie w trasie. 

Jeśli nie jesteś przekonany, czy taki sposób funkcjonowania przypadnie Ci do gustu – zostań połowicznym nomadem wyruszającym w trasę tylko w dni wolne od codziennych zobowiązań. Co prawda nie poznasz w ten sposób na własnej skórze wszystkich wad i zalet mobilnego stylu życia. Z całą pewnością jednak poczujesz przedsmak tego, z czym wiąże się podjęcie decyzji o porzuceniu wielkomiejskich standardów. Nie musisz od razu wyprzedawać majątku ;-). 

– Chęć spróbowania pojawi się tylko u niektórych – to się albo czuje, albo nie. A później intuicja podpowie, co dalej. Naszym zdaniem warto podążać za jej głosem. Wówczas dzieje się prawdziwa magia – mówią FamiliaVentura.

Piękno ukryte w VanLife

– Nie wiem czy to prawda, ale podobno pierwszych ludzi na księżycu (przed postawieniem tego pierwszego kroku) zatrzymały brudne talerze. Moja rada jest więc taka – jeśli chcesz spróbować, po prostu spróbuj. Nie ma jednego sposobu i odpowiedzi na to „jak” – to jest w tym najpiękniejsze. Trzeba ją znaleźć i wypracować samemu – dodaje Marta Karczewska.

Ostatecznie również nikt nie powiedział, że podejmujesz tę decyzję do końca swoich dni. Wyruszenie w trasę zawsze możesz potraktować jedynie jako chwilową, niezobowiązującą przygodę, która zmieni Twój sposób postrzegania świata i własnych potrzeb.

VanLife zdecydowanie zmienia ludzi i to co my widzimy w profilach społecznościowych moich współautorów jest wąskim wycinkiem ich rzeczywistości, w której nie raz są łzy, stres, cieknące uszczelki i zapach smażonej cebuli przez całą noc ;-). 

Mieć czy być? 

Dalej marzysz o takim doświadczeniu i przygodzie? Zastanawiasz się czego by Ci najbardziej brakowało? Przemyśl to bardzo dobrze bo według mnie jest to podróż z biletem w jedną stronę. Co z tego, że z takiego epizodu wrócimy do normalności, jak serce potrafi zostać na dzikiej plaży w południowej Portugalii. 

VanLife to recepta na życie dla każdego, kto na pytanie mieć czy być, wybiera z całą stanowczością tę drugą opcję. W trasie możesz być na 100 procent – z całym bagażem inwentarza, który przynosi Ci życie.

Pytanie czy masz w sobie tyle odwagi i determinacji, co współautorzy, którzy podzielili się swoimi wnioskami z praktykowania idei VanLife.

Dziękuję jeszcze raz współautorom za szczere i osobiste wypowiedzi. Natchnęliście mnie do spakowania się i ruszenia w drogę…

Maciek Straus

Udostępnij na:
Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn
Maciej Straus
Maciej Straus
Przedsiębiorca z branży turystycznej, analityk hotelowy, inwestor skupiony na mobilności, wykładowca akademicki. Skupia się na rozwijaniu efektywności sprzedaży i analizie wskaźników rentowności biznesu. Swoją działalnością edukacyjną pomaga innym podejmować szybciej właściwe decyzje.
[polecane-wpisy]

2 odpowiedzi

  1. My startujemy w lipcu i chcemy dwa lata spędzić w podróży. Będziemy jechać naszym 23 letnim kamperem. Fajna treść i dużo przydatnych informacji dla nas.

  2. Dzięki za taki artykuł. Kupiliśmy vana Fiata Ducato i już w maju ruszamy na nasz roczny VanLife. Dodałam twórców do obserwowanych i już czytam i oglądam ich publikacje. Do zobaczenia w trasie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *